Rok 2011, podsumowanie i o życiu

I skończył się pewien rozdział w moim życiu. Skończył się rok 2011, który zasługuje na miano dosyć dobrego. Bo zdarzyło się wiele sytuacji, które były dobre. Ale w szczególności śmiało go mogę nazwać rokiem „numeru jeden”. Czemu ?  To oczywiste, było wiele pierwszeństw. Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwsze rozczarowanie, pierwsza poważna impreza, pierwsze piwo z kolegami, pierwsza „faza” po alkoholu, pierwszy papieros, pierwsze uczucie zazdrości.. Same pierwszeństwa, wiele sytuacji miało miejsce pierwszy raz w moim życiu.
Podsumowując, nie żałuje niczego. No dobra, żałuje ale cieszę się że mogłam doświadczyć wiele nowych rzeczy. Naprawdę. Może to głupie z mojej strony ale ostatnio mam poczucie, że wszystko „nowe” wprowadza mnie w te całe dorastanie – to opisywane w gazetach, książkach,filmach. Gdyby ktoś jakiś rok temu powiedział mi, co przeżyje do tej pory nie uwierzyłabym za żadne skarby, nie byłoby o tym mowy. A teraz ? Teraz nareszcie to rozumiem.
Jest parę rzeczy, które mogłam zrobić inaczej. Ale na tym polega życie, że nie da się cofnąć czasu. A szkoda. Wtedy parę sytuacji bym zmieniła i byłoby inaczej. A może nie ?  Bo z jednej strony szkoda mi tych rzeczy, które wiem, że mogłam zrobić inaczej, ale nie miałam odwagi. Z drugiej jakoś podświadomie cieszę się, że coś nareszcie udało mi się przeżyć. Doświadczyłam wielu nowych uczuć, z którymi nigdy przedtem nie miałam do czynienia, i których nie znałam. Tak, wiem to pewnie sygnał tego, że się starzeje. I od jakiegoś czasu podchodzę do życia w ten sposób, że staram się zbierać wspomnienia i doświadczenia. I dosyć dziwne, ale cieszę się z każdej minuty spędzonej na zabawie i w dobrym towarzystwie. Bo wiem, że za niedługo tak nie będzie, że coraz bardziej moje dzieciństwo mi umyka. Staram się nie myśleć o tym, co będzie za rok czy za dwa. Po prosu wyrzucam ten temat z mojej głowy, choć często mi się to nasuwa.

Jak zamierzam przeżyć rok 2012 ? Przede wszystkim i mogę to nazwać moim noworocznych postanowieniem: muszę się świetnie bawić, muszę przeżyć wszystko to czego nigdy nie robiłam. I nie chodzi tu o  to że ma być niby ten cały koniec świata i trzeba zrobić wszystko teraz bo w to nie wierze i końca świata nie będzie. Po prostu zawsze byłam tą osobą na „nie” i  zawsze robiłam to co inni chcieli. A teraz postanawiam to zmienić. Mam się świetnie bawić i tyle ! Muszę być odważniejsza i wierzyć w siebie bo wiem że warto. I przeżyć coś nowego, wszystko to co bym chciała. I powiem, że sylwester zaczęłam z wielką pompą i nie miałabym nic przeciwko, aby taki był cały rok :P
Bo ten rok zaczął się dla mnie sporą niespodzianką i mam nadzieję, że życie będzie mieć tych zajebistych niespodzianek jeszcze więcej.
Bo życie jest jedną wielką niespodzianką. Ono nie kieruje się tym co było, ono piszę nowe, całkiem nowe scenariusze. Nie zwraca uwagi na naszą przeszłość, kreuje ją na nowo. I na pewno ma dla wszystkich w zanadrzu wiele niespodzianek, tylko trzeba umieć je docenić. Bo życie trzeba docenić, aby przyniosło nam coś nowego. I ono spełni nasze marzenia, jeśli tylko się postaramy.
A więc: spełnienia marzeń  !