C jak CZAS, czyli o tym co było, jest i będzie

Czas nie leczy ran. Czas nie sprawia, że zapominamy. Czas przyzwyczaja jedynie do bólu.

Nie da się zapomnieć kogoś, kogo się kochało. Nie ma szans. Jeśli ktoś raz zagości w naszym sercu, zawsze tam pozostanie. Bez wyjątku. Zawsze pozostanie jakieś uczucie do tej drugiej osoby, bez względu na to, czy ją nienawidzimy czy nie. To dziwnie, kochać i nienawidzić jednocześnie..
Gdy spotykasz tą drugą osobę, mimowolnie nachodzą cię wspomnienia. I ból. To uczucie pustki i jednocześnie załamania. Przecież byliście razem, przecież coś was łączyło. Przecież było słowo: kocham.. Ale z momentem odejścia, ta niewidzialna nic, która was łączyła, się rozerwała. Każdy został ze wspomnieniami. I z tym cholernym bólem. Ale potem było już coraz lepiej.
Z dnia na dzień udało ci się wygrywać. To przez ten nieustannie biegnący czas. To on pozwolił ci się wygrywać tą cichą walkę z tym uczuciem. Przyzwyczajałeś się do tego, dzięki czemu nie załamałeś się całkowicie. Z czasem pozwoliłeś sobie a wspomnienia. Z czasem zacząłeś patrzeć na inne osoby w pobliżu. Z czasem pozwoliłeś sobie na inne uczucie.
Ale choćby nie wiem co, czas i tak nie pozwoli ci zapomnieć. Gdy kiedykolwiek spotkasz tą osobę, mimowolnie w sercu pojawi się to uczucie. Uczucie, które trudno nazwać. I pytanie w głowie: dlaczego ? Dlaczego kiedyś byliśmy tak blisko, a teraz nie umiemy nawet na siebie spojrzeć ? Dlaczego przedtem umieliśmy porozmawiać, a teraz przez gardło nie przechodzi nam zwykłe powitanie ?
Czas nie leczy ran. Czas nieubłaganie idzie dalej, a mu dojrzewamy. To, co kiedyś wydawało nam się daleką przyszłością, coraz bardziej się przybliża. To, co było niedawno, oddala się od nas. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają. My się zmieniamy. A czas płynie. I nie da się go zatrzymać, chociaż byłoby to wspaniałe. Jakie życie byłoby proste, gdyby można było zatrzymać czas w tej jednej, najcenniejsze sekundzie. Wtedy, gdy spełniają się nasze marzenia.
Ale czas płynie dalej. Może czas zacząć go w końcu wykorzystywać z całych sił ?

 



P jak PODSUMOWANIE czyli rok 2012 w paru słowach

Podsumowując: rok 2012 był najbardziej pojebanym i walniętym rokiem w moim życiu. Totalnie powalony i pokręcony. Rok numerów jeden.

Oczywiście zaczął się niewinnie. Najlepszą imprezą, na jakiej kiedykolwiek byłam.Domówka. Od niej zaczęło się wszystko. To na niej poznałam człowieka, wokół którego kręcił się tamten rok. Moja hmm.. druga miłość. Od kwietnia starałam się o jego uczucie, a w czerwcu mi się udało. Potem były wakacje: najlepsze wakacje jakie do tej pory przeżyłam. Bo z nim. Było zajebiście, ale co dobre to się szybko kończy. I się szybko skończyło. Potem było zapominanie, lekki dół i zaczynanie życia od nowa. Znowu.
W kwestii towarzyskiej ? Zyskałam tzw. polularność. Poznałam strasznie dużo ludzi. Pozytywnych ludzi, którzy umieją się bawić. Przy których nuda nie istnieje. Lubię ich. Nie przejechałam się na starych znajomościach. Spędzałam strasznie dużo czasu z fajnymi ludźmi, co pozwalało mi się wyluzować. I z nimi skończyłam ten rok na imprezie i było mega fajnie.
Rok numerów jeden ? Pierwsze prawdziwe pocałunki (wiem, jak na osiemnastkę to strasznie późno, ale mowa o mnie więc nie ma co się dziwić). Pierwsza prawdziwa spełniona miłość. Pierwsze prawdziwe bycie razem. Pierwsze kocham. Pierwsze koniec. Pierwszy płacz przez kogoś. Pierwsze prawdziwe rozmowy. Poznawanie ludzi, których do tych pory myślało, że się zna. Pierwsze romanse. Pierwszy ten „pierwszy raz”…

Co do facetów ? To, ku mojemu zaskoczeniu, dosyć dużo mogłoby się tu przewinąć. Oczywiście nie w tym sensie. Po prostu zauważam, że jakimś cudem faceci zwracają na mnie uwagę. Na mnie ! Nie ogarniam do końca czemu tak jest, ale to chyba kwestia wiary w siebie a u mnie z tym kiepsko. To znaczy czasami. Jak mam lepszy dzień, to uważam siebie za całkiem niezłą dupę (wiem, nieskromnie). Ale to tylko czasami. Bo na ogół uważam się za średnią piękność. A co do facetów to ja też zaczęłam przestać wybrzydzać. Dużo rybek w tym akwarium pływa ;)
Jak podsumowuje ubiegły rok ? Był zajebisty i ciekawy. Mimo tych wszystkich wpadek i żalów. Było ciekawie. I naprawdę dziękuje za niego, bo mogłam się dużo nauczyć. W jakimś stopniu ukształtował się mój charakter a przeżycia pozwolą mi lepiej radzić sobie w tej odległej przyszłości.Bo przecież takie „dorosłe” dziecko jak ja musi sobie poradzić.

Jakie przyrzeczenia na Nowy Rok ?
1. Zajebiście się bawić !
2. Mniej spożywać napojów wysoko procentówych (czasem przesadzam)
3. Zdać tzw. egzamin dojrzałości – MATURA (hahaaha)
4. Jeśli mi się uda, to przebierać w facetach (wiem, okrutne, ale też mi się coś od życia należy, prawda?
5. Rozkochać w sobie pana J., aby pokazać mu, co stracił (a przy okazji spędzić z nim całkiem miłe chwile, tak dla swojej korzyści oczywiście)
6. Uczyć,się, uczyć (nie tylko w szkole, ale przede wszystkim ŻYCIA ! )

Ale przede wszystkim: korzystać z życia ! :D