S jak SZKOŁA, Z jak ZAKOŃCZENIE, czyli o szkole średniej

‚Coś się kończy, coś się zaczyna’

Słowa mojej wychowawczyni otwierające jej dzisiejszą przemowę pożegnalną. Z jakiej okazji ? Dzisiaj oficjalnie zostałam absolwentką liceum ogólnokształcącego i posiadam wykształcenie: średnie niepełne. A za dwanaście dni czeka mnie matura. Niestety.

Z dniem dzisiejszym zakończył się kolejny etap w moim życiu. Etap hmm.. bardzo interesujący. Szkoła średnia bardzo wiele mnie nauczyła. I chodzi tu nie tylko o naukę, bardziej o to, ile się zmieniło w ciągu tych trzech lat, które przeżyłam. A wydarzyło się strasznie dużo. To wszystko pozwoliło mi na bycie tym, kim jestem teraz. W jakimś stopniu się ogarnęłam – wiem, jaki mam charakter, jak reaguje w pewnych sytuacjach a co najważniejsze: jestem tą osobą, którą chciałam być przez całe życie. Nie jestem tą małą, biedną dziewczynką, która zawsze była na ‚nie’, która się przejmowała innymi osobami, która brała wszystko do siebie. Teraz jestem silniejsza. .

Chyba jeszcze do mnie nie dociera to, że to koniec. Będę tęsknić. Haha, dziwne, że można tęsknić za szkołą. Otóż, w pewnym wieku można. Może nie za ta całą szkolną instytucją, ale chociażby za ludźmi, z którymi się spotkało. Pewnie nasz kontakty się rozluźnią, ale wiem, że będę starała się utrzymywać te, na których mi zależy. Bo przecież, to nie chodzi o to, żeby spotkać się za jakieś czterdzieści lat na balu absolwentów. Chodzi o to, żeby mieć z nimi kontakt, wiedzieć, co u nich.
Będę tęsknić. Za lekcjami geografii, za gadaniem na biologii, za ‚naszą’ ławeczką pod salą, za lekcjami polskiego i sucharami nauczyciela, za beką w autobusie, za ściąganiem na sprawdzianach, za pisanie kartkówek ‚w grupie’. Za wszystkim. Za tym co było złe, i dobre.

Podobno okres liceum/technikum to najlepszy okres w życiu. I tak jest. Nie licząc tego, że przede mną potężny egzamin, ten czas jest z a j e b i s t y ! To czas jeszcze beztroski, kiedy nie ma się na głowie tylu obowiązków, co potem. Bo ponoć potem jest jeszcze gorzej. Studia, praca, zakładanie rodziny.. I co dalej  ? Monotonia, nuda i tak dalej. Przykro mi, to nie dla mnie. Nie wyobrażam sobie tego.  Teraz będe się koncentrować na najdłuższych wakacjach w życiu.
Będę tęsknić. Za tym, że powoli ucieka mi to dzieciństwo. Ale to dzieciństwo, ustalone wiekowo. Bo zawsze będę dzieckiem, niezależnie od tego, jak będzie wyglądało moje życie. Nie poddam się tak łatwo.

‚Gdy już zda­jesz so­bie sprawę, że to ko­niec, że na­deszła chwi­la roz­sta­nia, gdy zos­tają tyl­ko sta­re wspom­nienia bez nadziei na no­we, lep­sze i w tym sa­mym gro­nie… właśnie wte­dy zaczy­nasz do­ceniać tych wszys­tkich, z który­mi przeżyłeś ty­le lat..’

 



N jak NIENAWIŚĆ, czyli trzeba być silnym

Naprawdę staram się być miła dla wszystkich i żyć ze wszystkimi w zgodzie. No cóż.. prawie zawsze. Otoż, wiadomo, że znajdą się ludzie, których po prostu tak z czystego serca nienawidzę. Wiem, że to poważne słowo, ale chyba nie da się wyrazić tego inaczej. Bo takie zwykłe „nieprzepadanie” za kimś, lub „nietrawienie” danej osoby, to po prostu za mało.

„Nienawiść – bardzo silne uczucie niechęci wobec kogoś lub czegoś, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego.
Nienawiść bywa przeciwstawiana miłości i opisywana jako męczące uczucie, następujące w wyniku bólu związanego z uczuciem zranienia, zemsty, wrogości i oszukania.”

Nie chodzi o to, że nienawidzę danej osoby ot tak. Musi być powód, bo gdy nie ma powodu, to po prostu na danych ludzi mam wyjebane. A nienawiść przejawia się w tym, że ktoś mi coś zrobił, że zadał mi ból. Ale wiecie co ? Kwestią najważniejszą jest się nie dać. Ówczesny świat i życie pokazuje, że nie można poddać się komuś. Choćbyś go nienawidził z całej siły i z całego serca, to najważniejsze jest się NIE PODDAĆ. Nie możesz dać do zrozumienia, że przegrywasz. Nie walcz z nienawiścią, ona karmi cię swoją mocą. Oczywiście wyznacz sobie granicę, a ona nie zawładnie tobą całym. Uda ci się zapanować. Nauczysz się.

Nie powiem, ciekawie jest gdy grono twoich WROGÓW się powiększa. Wiem, że popełniam błędy, ale to naprawdę nie moja wina, że życie nie jest fair i zadanie cios w najmniej spodziewanym momencie. A wrogowie zawsze byli, są i będą. To normalne. Ale najgorsze jest, gdy twój wróg staje się twoim wrogiem niesprawiedliwie, przez zwykłe niedomówienia. I niby wszystko mogłoby być ok, ale tak naprawdę, gdy poczujesz emocje związane z nienawiścią do danej osoby, nie będziesz chciał się tłumaczyć. To wszystko jest tak skonstruowane, aby walczyć o swoje. Ogień walki cię podnosi na duchu, a nienawiść dolewa oliwy do ognia..
Jedyna rada ? Wrogowie są i będą. Ważne jest się im nie poddać. Przecież na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy przenigdy nie uznaliby cię za kogoś złego. Nie wolno przejmować się wrogami, bo oni w końcu odejdą..

I naprawdę nie żałuję, że Cię nienawidzę. Nie warto. Ty jesteś niewarty jakichkolwiek uczuć.



So can we do it all over again ?

To nie tak, że za Nim tęsknię. Nie, to nie to. To raczej hmm.. wspomnienia. Tak, to wspomnienia trzymają mnie przy tym człowieku. I fakt, że to wszystko działo się rok temu. Dokładnie rok temu, z początkiem wiosny rodziło się to uczucie. Piękne czasy były. Na samo wspomnienie łza kręci się w oku. Ale STOP, już sobie raz powiedziałam, że żadnych łez przez niego. Łzy już były, zachorowanie już było. Wszystko już było. Ale co się będę okłamywać – znów chciałabym tak po prostu do niego podejść i go pocałować . Dotknąć jego ust, zatopić w pocałunku, chwycić go za ręce. Spojrzeć w jego ciemne oczy, zobaczyć uśmiech i te przeurocze dołeczki na twarzy. Dotknąć jego włosów, poczuć jego zapach..
Marzenia marzeniami. Wiem, że to co było już już wróci i nigdy nie będziemy razem. Ten rozdział się skończył, uczucie wygasło, my się zmieniliśmy. To skomplikowane. Już nigdy nie będzie tak jak było. I żadne z nas nie będzie starało się do tego wrócić. Nasza znajomość została zakończona wraz ze słowem „koniec”.

Więc czas zacząć kontynuować ten rozdział, który się zaczęło.. Nowy rozdział.