Nowy Rok. Nowe możliwości.

Nowy rok, nowe możliwości. Nowy początek. Nowy rozdział w życiu. Niby nic się nie zmienia, to tylko kwestia daty, ale gdzieś w podświadomości jest ta magiczna granica, która dzieli nowe od starego.  Stare- czy zawsze dobre? Jaki był tamten rok?

Dla mnie rok 2013 był rokiem optymalnym. Tak, to chyba dobre określenie. Były drobne wzloty i upadki, były też sukcesy. Rok zmian przede wszystkim: pisałam maturę, skończyłam liceum i zaczęłam studia.
Matura poszła nieźle, ale zawsze mogło być lepiej.
Liceum – szczerze mogę powiedzieć, że był to najlepszy czas w moim życiu. Fajni ludzie, atmosfera i zero poważniejszych problemów. Strasznie tęsknie za tymi czasami.
Studia? Hmm.. nie jest najgorzej. Oczywiście nie moja wymarzona uczelnia, ale ta też jest w porządku. Ludzie są też nie najgorsi, w sumie mogę powiedzieć, że wkupiłam się w ich towarzystwo, do tego stopnia, że mnie zapraszają na imprezy :D

Przyjaźń? Rok 2013 zaczęłam w innym towarzystwie w jakim powinnam być i to był błąd. Ale zapłaciłam za niego. Na szczęście wróciłam do swoich „starych ziomków” i to zaliczam do sukcesów. Dziękuję za to!

Miłość? Hahaha. Tyle mogę w tej kwestii powiedzieć. Z początkiem roku tliło się we mnie uczucie do pana M. ale wkrótce przestałam się nim przejmować. On isnieje, ale nie dla mnie.
Pan J. to wiadomo- bez komentarza. To jest i się pojawia a ja nie potrafię nad tym zapanować. Powiem tak- było kilka sytuacji, było miło, ale nie chcę, aby się powtórzyły. Będę nad tym panować, to zaliczam do noworocznych postanowień!
Jakieś romanse? Owszem było „zarywanie” do paru facetów. Powiem, może się wydawać to nieskromne, ale jakieś tam powodzenie mam. Może nie jakieś takie porywające, żadna tam ze mnie zajebista dupa, ale nie narzekam. Jakoś się powodzi. Także tego – ten rok był ciekawy :D

Wedle tradycji: jakie przyrzeczenia na Nowy Rok? Ostatnie to tak jakoś mi się nie udało spełnić, ale teraz zamierzam to zmienić. Chyba mam w sobie siłę, aby to zrobić. W końcu kiedyś trzeba, tym bardziej, że w tym roku zaczyna się druga dekada mojego życia.
A więc:
1. Zawszę i wciąż – zadbać o figurę. Wrócić do swojej wagi sprzed roku (czyli zrzucić jakieś 5kg) a także sprawić, aby mój brzuch był płaski a z nóg pozbyć się tego obrzydliwego cellulitu. Cel – zajebiście wyglądać w szortach!
2. Adekwatne do pierwszego – ograniczyć spożywanie słodyczy. Nie osiągnę celu nr 1 bez wstrzemięźliwości.
3. Uczyć się. Znaleźć na to psychiczną siłę. Zaliczyć wszystkie sesje w tym roku!
4. Melanżować bez przypału. Nie jestem jakimś tam melanżowym duchem, ale jak się bawić to z umiarem i tak jak powinno się bawić.
5. Dbać o przyjaciół.
6. Cel, który stawiam sobie zawsze, ale nie wiem czy warto: sprawić, aby pan J. uderzył się w ten swój durny łeb i powiedział do siebie: „kurwa, ale byłem pojebany”..
7. … a ja na to mam zamiar przytaknąć, odwrócić się i odejść na swoich mega zgrabnych nogach…
8. … czyli jednym słowem: nie ulegać temu człowiekowi. Nie myśleć o nim!
9. Czy znaleźć miłość? Życie i tak przynosi niespodzianki, więc nie mówię ani tak, ani nie.

Podsumowując:

rok 2014 ma być zajebiście dobrym rokiem! Życzę tego sobie, i Wam, moi kochani! :)

 

 

 

Jestem idiotką.

*przepraszam z góry, za wszystkie wulgaryzmy, ale nie umiem nad tym zapanować

Jestem idiotką.

Jestem pojebana. I otwarcie się do tego przyznaje. Wiem, że nie powinnam, ale z własnej winy się zadręczam. Bo po chuj o Nim myślę? Znowu. Był okres, kiedy w ogóle o Nim nie myślałam (nie okłamujmy się-prawie), ale na pewno nie w takiej ilości jak teraz. Ale to chyba dlatego, że teraz częściej go widzę. I jeszcze do tego ta jego, pożal się Boże „dziewczyna”. Jeszcze jakby to było jakieś big love, ale błagam, co to w ogole jest?!
Historia jest taka: leciał na jedną dziewczynę, wiem, bo sam mi to mówił, ale ona go nie chciała. I wymyśliła sobie, że powie swojej słit przyjaciółce, że On leci na nią (na tą przyjaciółkę)i odwrotnie- że ona leci na niego. I zaczęli ze sobą chodzić, tak nagle. Nie mówiąc już o tym że ta dziewczyna wkopała także mojego kuzyna, a jego przyjaciela, któremu strasznie podobala się owa dziewczyna, z którą chodzi teraz On. Suki. Obie.

Tak, wiem, aż kipię czystą niepochamowaną zazdrością. Zazdrość- coż za uczucie. Prawda jest taka i nie mam zamiaru się oszukiwać, jestem zazdrosna o niego. Nie będe tutaj pieprzyć tych wszystkich pierdół typu, że nie powinnam,  że mi nie wolno bla bla bla… To nic nie daje. I tak będe zazdrosna dalej. Ja pierdole tylko że ja nie chce być! To naprawdę nie jest mi potrzebne do życia. Okej, rozumiem, być zazdrosnym o kogoś, kto coś do ciebie czuje, ale być zazdrosnym o jakiegoś idiotę, to już inna historia.
Nie daję sobie rady. Nie radzę sobie. To wszystko jest tak pojebane, że aż chce mi sie śmiać i płakać jednocześnie.. I jeszcze to uczucie w środku. Ta bezradność kiedy nie można nic zrobić. Kiedy zostajesz sam ze swoimi myślami i swoimi uczuciami. Kiedy widzisz Tą osobę, która nie patrzy na ciebie, tylko na kogoś zupełnie innego. Ja pierdole, co jest ze mną nie tak? Czemu nie mogę mieć najnormalniej w świecie „wyjebane”, tylko się przejmuje?! I jeszcze ‚czym’ się przejmuje – człowiekiem, który całkowicie ma na mnie mnie w dupie i dla którego znaczę tyle co nic. Wiem, żałosna jestem.
Tylko to boli. I czasem mam wrażenie, że już zawsze będe mieć słabość do Niego. Że już zawsze gdzieś będzie On. Owszem, będa jakieś romanse, ale co to zmieni? Czy muszę być skazana na niego?
To mnie rani. Nie on, bo on nie jest winny. Ranię się sama. Dobrowolnie i świadomie.

Dobra nie okłamujmy się – nie mogę NIE pisać o panu J. Nie mam z kim pogadać na ten temat, więc pozostanie mi pisanie o nim. Przepraszam, bo obiecałam, że już nie będe, kiedyś tam.No nie dam rady.

Frajerka, idiotka, naiwniaczka, kretynka..Cała ja.

Merry Christmas Everyone!

 

 

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim, którzy tu zaglądali, zaglądają i zaglądać będą wszystkiego co najlepsze! Aby zdrowie zawsze dopisywało, aby nigdy nie psuł wam się humor. Aby na waszej drodze stały zawsze osoby, które są was warte. Aby nie było problemów. Aby wasze życie było pasmem sukcesów,a  wszystkie porażki motywowały do działania i zamieniały się w dobro.

By wasze życie było pełne przyjaźni, rodzinnego ciepła a przede wszystkim- miłości. Szczęśliwej i spełnionej miłości.Aby wypełniała ona całe wasze życie szczęściem i optymizmem.

By nie zabrakło wam radości i samych miłych chwil. Aby było pełne zabawy i uśmiechu na co dzień.
Aby każda chwila była wyjątkowa.

Ale przede wszystkim: by spełniły się wasze wszystkie marzenia!
Wszystkie, bez wyjątku.



 

N jak NADZIEJA, czyli matka głupich?

‚Nadzieja matką głupich’ powiadają. Bo czym naprawdę jest nadzieja? Jest hmm.. uczuciem? Chyba nie można jej tak nazwać. Ona nie mieści się w żadnym pojęciu. Ona po prostu jest. Nie da się jej zdefiniować. Gdy człowiek jej doświadcza, po prostu to wie.

Warto mieć nadzieję? Czymże jest nadzieja w dzisiejszym świecie. Dzisiaj wszystko zmienia się z minuty na minutę i nasze życie może zmienić się w każdym momencie. Czy z tego powodu warto ja mieć?
Mamy nadzieję zawsze kiedy znajdziemy się w jakieś beznadziejnej sytuacji, gdy wszystko obraca się przeciwko nam. Wtedy nachodzi nas właśnie ta myśl: ” Może się wszystko zmieni? Może będzie lepiej?” No właśnie – może. Tylko to „może” i to słowo kieruje nas w stronę nadziei. Nadziei, która pozwala przeżyć w najbardziej krytycznym momencie naszego życia. Tak po prostu. Bo właśnie ta niepewność, że wszystko może być dobrze trzyma nas jeszcze w dobrym stanie. Bo co jeśli życie całkowicie się od nas odwrócili? Wtedy myślisz i mówisz: ” Mam nadzieję, że..” I od razu do głowy przychodzi ci myśl, że wszystko będzie dobrze, że jeszcze nie wszystko stracone..
„Nadzieja umiera ostatnia” powiadają. Bo czymże byłby człowiek bez nadziei? Pewnie załamałby się całkowicie i nie walczył. Poddałby się. Dla niego byłby już koniec. Bo warto mieć nadzieję. To coś, co trzyma nas przy życiu i co pozwala nam wierzyć w marzenia. Jeśli życie układa się nie po naszej myśli, kiedy wszystko dookoła się wali, trzeba walczyć. A do tego trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro!

 

 

„Ja wierzę. Naprawdę. Gdzieś w sobie trzymam uczucie. Mam nadzieję. Mam nadzieję i zawsze będę ja mieć. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła tak po prostu do Ciebie podejść, popatrzyć w Twoje zielone oczy, zobaczyć Twój zakłopotany uśmiech. Mam nadzieję, że stanę na palcach, Ty schylisz głowę a ja Cię pocałuje. Tak po prostu.”

 

 

wstyd mi, tak bardzo wstyd.

S jak SINGIEL czyli cała prawda o byciu samotnym

„Singel – oznacza osobę żyjącą w pojedynkę z własnego świadomego wyboru lub z przyczyn losowych. Należy zauważyć, że to określenie dotyczy osoby, której wyborem jest życie bez partnera, a nie osoby, która po prostu jest sama. Singlami mogą być zarówno panny i kawalerowie, jak i osoby rozwiedzione, owdowiałe czy przebywające w separacji, jeśli tylko nie żyją w trwałym związku. Z ekonomicznego punktu widzenia, single stanowią jednoosobowe gospodarstwo domowe. Słowo to, pochodzące z języka angielskiego, pojawiło się pierwotnie w gwarze młodzieżowej, z której przeszło do języka potocznego i analiz socjologicznych. Uważane jest za bardziej neutralne niż określenia budzące pejoratywne skojarzenia jak np. „stara panna” czy „stary kawaler”.”
źródło: Wikipedia.pl

 

Kim jest singiel? Krótka definicja z encyklopedii potrafi wszystko wyjaśnić tak, aby każdy zrozumiał. Tak jest napisane, a jak jest w praktyce? Bycie w grupie singlów dzieli się na dwie strony: bycie singlem z konieczności i bycie singlem z wyboru. Przynależność do tej pierwszej grupy na ogół splatane jest z wydarzeniami losowymi, na które często nie mamy wpływu. Tak dzieje się, gdy odchodzi osoba, którą kochamy i która jest dla nas ważna. Zostawia nas samych, często boleśnie raniąc. A my nie mamy na to wpływu. Powodów rozstania może być wiele. Ale to się nie liczy. Liczy się to, że tej osoby już dla nas nie ma. Z „nas”, zostaje „ja”. Sam/a. A potem jest już tylko gorzej. Rekonwalescencja. Na początku o tym nie myślisz, bo po prostu nie jesteś w stanie.Łzy, płacz, załamanie. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wychodzisz na prostą i postanawiasz sobie poprawę. Chcesz pokazać tej osobie, ze jesteś coś warta. Chcesz się odegrać. I wtedy..
Drugą grupą jest bycie singlem z wyboru. Grupa bardzo szeroka w swoim rozumowani. Bycie takim singlem wiążę się z wieloma sytuacjami. Jestem singlem z wyboru, bo tak mi lepiej. Bo nie jestem w stanie wytrzymać w związku. Bo nie chce tracić swojej wolności. Bo chce skakać z kwiatka na kwiatek. Bo życie jest jedno. Bo przeżyłem/am nieszczęśliwą miłość i wolę odczekać…

Hmm.. na krótką chwilę bycie singlem z wyboru jest dosyć fajne i ciekawe. Powiedzmy, jest ktoś po rozstaniu i chce się wyleczyć. Wtedy przebiera w partnerach bo tak mu wygodniej. Jest wolny więc wolno mu dużo rzeczy. Nikt go nie kontroluje a co najważniejsze – nic nikomu nie obiecuje. Czysta przyjemność. Nie chce się zakochać, bo już kiedyś to przeżył. A że się rozczarował, nie chce przeżywać tego kolejny raz. I na krótszą metę mu się to podoba.  I jest naprawdę ciekawie pod jednym warunkiem: że w jego życiu są osoby, do których (przytoczę teraz wyrażenie występujące w teraźniejszym slangu młodzieżowym, oznaczające: flirtowanie, pokazanie drugiej osobie swojego zainteresowania) może „pozarywać”, i które są nim zainteresowane. Bo tylko wtedy bycie takim singlem ma jakiś sens.
A co jeśli nie ma takich osób i człowiek przez jakiś czas jest samotny ? Wtedy przychodzi do głowy myśl, że może jednak takie życie nie jest całkiem fajne jakim się wydaje. Bo jestem sam/a. Nie ma kogoś, kto zwraca na mnie uwagę. I wtedy przychodzi lekkie załamanie. Potęgują go widoki zakochanych par na ulicy, miziające się pary na ulicy lub w parku. I to pytanie w głowie: „Dlaczego ja tak nie mam?”. Bo też chciałoby się do kogoś przytulić, pocałować, porozmawiać, pobyć w towarzystwie tego kogoś. Ale jedyne co nam pozostaje to bycie samemu. I wtedy przychodzi myśl, że samotność wcale nie jest taka dobra.

 

„Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.”
ksiądz Jan Twardowski

Samotność nie jest dla ludzi. Na pewno jest jakimś nieodłącznym elementem ludzkiego życia, ale nie na stałe. Człowiek nie da rady być sam. Nie poradzi sobie. Chociaż życie singla może i ma swoje uroki i zalety, na każdego przyjdzie moment. Każdy chciałby być kochany, szanowany i każdy chciałby być dla kogoś najważniejszy. Mimo wszystko. Świat na tym polega, abyśmy spotkali tego kogoś pewnego dnia. I nieważne czy jest się zwykłym nastolatkiem, czy dorosłą osobą. Każdy jest stworzony do kochania. I każdy tego pragnie.
Więc takie typowe załamanie singla jest normalne, nie ma się czym przejmować. Każdy pragnie uczucia i emocji związanych ze zdobywaniem drugiej osoby. Nawet ten, kto kiedyś tam przeżył jakieś rozczarowanie. Czas podobno leczy rany. Podobno. Bo to nie jest prawda. Ale czas ma w sobie coś, co sprawia że mimo wszystko umiemy normalnie funkcjonować.I z czasem umiemy pokochać inną osobę,  „zapomnieć” o tej, która do tej pory byłą w naszym życiu. Chociaż zawsze będzie, ta nowa też będzie zawsze w naszym życiu. Na pewno ją znajdziemy. To normalny proces, to całe szukanie.A gdy znajdziemy tą osobę, przestaniemy być singlami. Nie będę „ja”, znów będziemy „my”…

A jak jest naprawdę ? W dzisiejszych czasach singielstwo jest w modzie. Ludzie wybierają bycie samemu,bo tak jest łatwiej. Często ma to związek z karierą i chęcią bycia wolnym człowiekiem. Dlaczego jestem singlem ? „Bo tak jest lepiej”. Ludzie nie chcą się angażować, bo świat kreuje ludzi na typowych lekkoduchów i wolnych ludzi. Związki kończą się szybciej niż się zaczęły, więc po co w ogóle ryzykować ? Jeśli chce, mogę robić wszystko bez zobowiązań. To w zupełności wystarcza. Ckliwe komedie romantyczne są tylko na ekranie telewizora lub w książkach. No właśnie ! To po co ludzie tak chętnie do nich sięgają ? Bo tak jest wszystko idealne, a w prawdziwym życiu tak nigdy nie jest. Happy Endy zdarzają się niezwykle rzadko, jeśli w ogóle są..

Samotność nie jest dla ludzi. Przeznaczeniem człowieka jest bycie z drugim człowiekiem.