P jak POWRÓT,czyli witam ponownie.

Wracam.
Nie udzielałam się i nie pisałam wieki.
Nie było weny, bo czas był.
Było o czym pisać, tylko nie było jak tego opisać.
Już wiem, jak się czują pisarze czy artyści gdy nie mają czego napisać.
Postaram się mieć.
Pewnie zawsze się ma, ale się nie umie.

Nie pisałam wieki. Nie skasowałam bloga. Dlaczego ? Stwierdzam, że szkoda mi tego mojego komputerowego pamiętnika. Może pisałam tu same pierdoły i jakieś bzdety, to wiem, że to nieliczne miejsce gdzie mogę być sobą. Mogę pisać tu co chcę wyrażać własną opinię na jakiś temat. Nieważne czy to ktoś czyta czy nie – ważne, że piszę dla siebie. I kiedyś będę mogła poczytać te własne ‚pierdoły’ z uśmiechem na ustach. Szkoda mi tych moich przemyśleń oraz tego, że niektóre rzeczy pisałam pod wpływem jakiś emocji. Wtedy słowa wypływały same od siebie. Nie mogę się ich pozbyć.
A może znajdzie się osoba, która będzie chciała przeczytać go całego, nawet z nudów ? Będzie  chciała zapoznać się ze światopoglądem zwykłej dziewczyny. Dodać coś od siebie. Naprawdę fajnie jest wiedzieć, że jest ktoś, kto jest tym zainteresowany i go to ciekawi.
Więc zapraszam moi drodzy do czytania moich wypocin. Jeśli chcecie oczywiście. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu was zaciekawię. Jeśli się tak stanie – to po prostu się tym ze mną podzielcie.

Bloga odświeżyłam.
Usunęłam parę rzeczy, dodałam to i owo.
Zbytnio się nie zmienił.
Jest moim prywatnym zakamarkiem, moim miejscem w sieci.
Jednak chętnie się podzielę.

Zapraszam.

So can we do it all over again ?

To nie tak, że za Nim tęsknię. Nie, to nie to. To raczej hmm.. wspomnienia. Tak, to wspomnienia trzymają mnie przy tym człowieku. I fakt, że to wszystko działo się rok temu. Dokładnie rok temu, z początkiem wiosny rodziło się to uczucie. Piękne czasy były. Na samo wspomnienie łza kręci się w oku. Ale STOP, już sobie raz powiedziałam, że żadnych łez przez niego. Łzy już były, zachorowanie już było. Wszystko już było. Ale co się będę okłamywać – znów chciałabym tak po prostu do niego podejść i go pocałować . Dotknąć jego ust, zatopić w pocałunku, chwycić go za ręce. Spojrzeć w jego ciemne oczy, zobaczyć uśmiech i te przeurocze dołeczki na twarzy. Dotknąć jego włosów, poczuć jego zapach..
Marzenia marzeniami. Wiem, że to co było już już wróci i nigdy nie będziemy razem. Ten rozdział się skończył, uczucie wygasło, my się zmieniliśmy. To skomplikowane. Już nigdy nie będzie tak jak było. I żadne z nas nie będzie starało się do tego wrócić. Nasza znajomość została zakończona wraz ze słowem „koniec”.

Więc czas zacząć kontynuować ten rozdział, który się zaczęło.. Nowy rozdział.



P jak PODSUMOWANIE czyli rok 2012 w paru słowach

Podsumowując: rok 2012 był najbardziej pojebanym i walniętym rokiem w moim życiu. Totalnie powalony i pokręcony. Rok numerów jeden.

Oczywiście zaczął się niewinnie. Najlepszą imprezą, na jakiej kiedykolwiek byłam.Domówka. Od niej zaczęło się wszystko. To na niej poznałam człowieka, wokół którego kręcił się tamten rok. Moja hmm.. druga miłość. Od kwietnia starałam się o jego uczucie, a w czerwcu mi się udało. Potem były wakacje: najlepsze wakacje jakie do tej pory przeżyłam. Bo z nim. Było zajebiście, ale co dobre to się szybko kończy. I się szybko skończyło. Potem było zapominanie, lekki dół i zaczynanie życia od nowa. Znowu.
W kwestii towarzyskiej ? Zyskałam tzw. polularność. Poznałam strasznie dużo ludzi. Pozytywnych ludzi, którzy umieją się bawić. Przy których nuda nie istnieje. Lubię ich. Nie przejechałam się na starych znajomościach. Spędzałam strasznie dużo czasu z fajnymi ludźmi, co pozwalało mi się wyluzować. I z nimi skończyłam ten rok na imprezie i było mega fajnie.
Rok numerów jeden ? Pierwsze prawdziwe pocałunki (wiem, jak na osiemnastkę to strasznie późno, ale mowa o mnie więc nie ma co się dziwić). Pierwsza prawdziwa spełniona miłość. Pierwsze prawdziwe bycie razem. Pierwsze kocham. Pierwsze koniec. Pierwszy płacz przez kogoś. Pierwsze prawdziwe rozmowy. Poznawanie ludzi, których do tych pory myślało, że się zna. Pierwsze romanse. Pierwszy ten „pierwszy raz”…

Co do facetów ? To, ku mojemu zaskoczeniu, dosyć dużo mogłoby się tu przewinąć. Oczywiście nie w tym sensie. Po prostu zauważam, że jakimś cudem faceci zwracają na mnie uwagę. Na mnie ! Nie ogarniam do końca czemu tak jest, ale to chyba kwestia wiary w siebie a u mnie z tym kiepsko. To znaczy czasami. Jak mam lepszy dzień, to uważam siebie za całkiem niezłą dupę (wiem, nieskromnie). Ale to tylko czasami. Bo na ogół uważam się za średnią piękność. A co do facetów to ja też zaczęłam przestać wybrzydzać. Dużo rybek w tym akwarium pływa ;)
Jak podsumowuje ubiegły rok ? Był zajebisty i ciekawy. Mimo tych wszystkich wpadek i żalów. Było ciekawie. I naprawdę dziękuje za niego, bo mogłam się dużo nauczyć. W jakimś stopniu ukształtował się mój charakter a przeżycia pozwolą mi lepiej radzić sobie w tej odległej przyszłości.Bo przecież takie „dorosłe” dziecko jak ja musi sobie poradzić.

Jakie przyrzeczenia na Nowy Rok ?
1. Zajebiście się bawić !
2. Mniej spożywać napojów wysoko procentówych (czasem przesadzam)
3. Zdać tzw. egzamin dojrzałości – MATURA (hahaaha)
4. Jeśli mi się uda, to przebierać w facetach (wiem, okrutne, ale też mi się coś od życia należy, prawda?
5. Rozkochać w sobie pana J., aby pokazać mu, co stracił (a przy okazji spędzić z nim całkiem miłe chwile, tak dla swojej korzyści oczywiście)
6. Uczyć,się, uczyć (nie tylko w szkole, ale przede wszystkim ŻYCIA ! )

Ale przede wszystkim: korzystać z życia ! :D