P jak PRZYJACIELE, i trochę o ludziach…

Ludzie mnie wkurwiają. Totalnie i na maxa. Czemu mają tendencje, do mówienia mi, co mam robić, do rozkazywania. To bez sensu. Bez sensu jest również to, że ja jak jakaś idiotka się tym przejmuje. I pytanie: po co ? Po co mam brać do siebie wszystko co mówią ? Przecież przejmowanie się tym, co mówią o tobie innym nie ma sensu. Życie w końcu jest jedno. Ale nie, ludzi muszą wszystko zepsuć. Muszą ci mówić co masz robić, z kim się przyjaźnić, z kim być fair. Bo to oni ci dyktują warunki, a ty oczywiście musisz się dopasować.

Czemu tak jest ? Bo człowiek daje się wykorzystywać. Jeśli od początku nie wyznaczysz granicy, nie będą cię szanować. Będą zerować na tobie bez względu na to, kim dla nich jesteś. Nawet jeśli jesteś kimś w rodzaju przyjaciół. Jak zwał tak zwał. Może to dziwnie zabrzmi, ale ich też musisz sobie „wytrenować”. Musisz wyznaczyć granice, przez które nie mogą się przebić. Ale co jeśli im się postawisz, a oni tego nie zaakceptują ? Co wtedy ? Powiedzmy, że postawisz im się raz. Rozczarujesz ich, pewnie będą nieźle wkurzeni i wytrąceni z równowagi. Bo jak tak można!? Jakim prawem się postawił/a ? Przecież jest dla mnie przyjacielem! No właśnie, jest przyjacielem, ale przede wszystkim człowiekiem. To jest ważne: jest WOLNYM człowiekiem i może robić co chce. Jeśli przyjaciele tego nie zaakceptują- trudno. Walcz o nich, ale przede wszystkim nie rezygnuj z siebie. Nie warto.

I nie chodzi o to, ze nagle przestajesz być dla nich kimś ważnym. Po prostu ty potrzebujesz zmian! Musisz dbać o przyjaciół, ale musisz również postawić jakieś granice. Oni musza się docenić. Bo jeśli ty zrobisz daną rzecz- jest źle. Jeżeli zrobi to ktoś inny- jest w porządku. To jest właśnie cała ta niesprawiedliwość! Niby dbasz o kogoś, starasz się i panicznie boisz się tego, że może być źle. A innych nie obchodzisz. Oni dadzą rade żyć bez ciebie. Ale ty bez nich już gorzej.b

Co w takiej sytuacji trzeba zrobić ? Być tym całym egoista? No właśnie, dobre pytanie. Chyba trzeba umieć zawalczyć o siebie. O swoje poglądy i ideały. To przecież ty masz wybierać, z kim się spotykasz i co robisz. Jeżeli im to nie pasuje-to trudno. Po prostu musisz się im postawić. Jak  zrobisz to raz, potem się przyzwyczają. I z czasem będzie już coraz lepiej. Powinni cię docenić. Bo czemu ma być tak, że wszyscy maja do ciebie pretensje o coś. Bo to ty jesteś właśnie tą całą „złą” osobą. To ty robisz coś, za co mają do ciebie pretensje. A jeżeli cię nie zaakceptują-walcz o nich. Ale nie zatrać siebie, bo to bez sensu. Przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto mimo wszystkiego będzie cię szanował takim, jakim jesteś.

Ludzie są mega dziwni. Raz jest z nimi zajebiście, a raz do dupy. Nie dość, że czasem mają inne myślenie niż ty, to jeszcze dokładnie ci to pokazują. Nie liczą się z tobą. Chociaż pokazujesz im prawdziwe ja, ich to nie obchodzi.

 

Muszę wyznaczyć granicę. Pokazać, że jestem czegoś warta. Nie dać się wykorzystywać. Ale przede wszystkim robić to, co chce.

W tym momencie własnego życia muszę być samolubna i egoistyczna…

D jak DZIECIŃSTWO, czyli o najwspanialszym okresie z życiu

Chcę być dzieckiem. Znowu. Nie chcę być dorosła. Dooobra, jest parę powodów, dla których ta całą dorosłość jest „fajna”. Ale jest fajna tylko na chwile, na moment.
Chciałabym być znów dzieckiem, takim beztroskim. Chciałabym powrócić do czasów, kiedy spotykając się z przyjaciółmi czas upływał na zabawie, a największym naszym problemem była nuda i pytanie: „W co się teraz bawimy? ” Do tych czasów, kiedy przychodziliśmy do tomu z pocharowanymi nogami, a wymówką, że byliśmy dłużej było że inni też byli (no dobra, to ostatnie to do dzisiaj ;)). Do tych czasów, gdy bawiliśmy się w podchody na całej wsi, lalkami, bawiliśmy się w „policje” na rowerach, w dom, w szkołę, chodziliśmy po drzewach, bawiliśmy się w berka, w kolory, w bieganego. Budowaliśmy bazy w przeróżnych miejscach….A potem, zmęczeni o już dosyć późnej porze, czyli koło 20 siadaliśmy na naszym ukochanym podjeździe…
Teraz też jest fajnie. I paczka jest ta sama. Ale problemy już inne. Całkiem,hmmm.. może nie dorosłe, ale nastoletnie. Bo teraz czas upływa nam na siedzeniu w jednym miejscu, śmianiu się, paleniu papierosów i piciu piwa. To jest nasza codzienność. a problemy całkowicie odmienne od tych dziecinnych. No, ale to normalne, bo my się zmieniamy, przeżywamy problemy życiowe, miłosne. I niby wszystko jest ok, ale zawsze nachodzi refleksja nad dzieciństwem.

Jakie było moje dzieciństwo? Zajebiste, tak mogę je określić. Bo mieszkałam w mieście a moje życie towarzyskie odbywało się we wszystkie weekendy i dni wolne od szkoły. Ale to właśnie tam poznałam ludzi, których pokochałam. Na hasło” dzieciństwo”, przywołuje wieeele wspaniałych wspomnień, związanych z nimi. I zapach letniego wieczora, zabawy w piasku, długie wycieczki na rowerach, gotowość bojowa na sygnał syreny strażackiej.. I nasze przypały, które o dziwo zawsze uchodziły nam na sucho. I było zajebiście i my byliśmy zajebiści.
A potem przyszedł wiek. Wiek, który ma ogromną moc. I nadal się spotykaliśmy, ale coraz częściej dochodziły kłótnie i fochy.. Ale co poradzić. Zmieniały się nasze charaktery i zmieniało się nasze towarzystwo. Każdy z wiekiem pragnął czegoś innego, jak każdy nastolatek. Nasze rozmowy nabrały innych znaczeń, rodziły się pierwsze romanse w paczce, pierwsze pocałunki.. I brniemy dalej.

Nie chce być dorosła. To dobre na chwile, ale nie na zawsze. Bo wiem, że ze mną będzie kiepsko w tym dorosłym życiu. Nie wyobrażam sobie siebie za jakieś dziesięć lat. Nie mam pojęcia co będę robić, jaka będę. I co będzie z tymi, którzy są dla nas ważni ? Czy nadal będziemy się z nimi spotykać, czy po prostu będą to spotkania raz na rok przy grillu, z dziećmi ? Ja nie chce, naprawdę nie chcę ! ! !
I naprawdę z całego serca żałuje, że kiedykolwiek kiedyś jak byłam mała pomyślałam, że chciałabym być dorosła. To znaczy, ja chyba nigdy tak na serio o tym nie myślała. Może to były takie chwilowe tylko fascynacje, ale zawsze wszystko mijało. I wiem, że jestem trochę infantylna, ale nie jest mi z tym źle. Żyje w świecie marzeń, ale to mi w zupełności nie przeszkadza. I chciałabym być znów dzieckiem, i na pewno wiele ludzi też. Bo na pewno każdy z nas chciał być kiedyś dorosły albo udawał dorosłego.. Pierwszy papieros z kumplami, pierwsze piwo, pierwsza miłość, pierwsze rozczarowanie. To dzieciństwo jest i zawsze powinno być na pierwszym miejscu, bo wspaniałe dzieciństwo daje nam często wspaniałego powera na dalsze życie.
Moje dzieciństwo było zajebiste, po spędzone na polu. A tak się momentami zastanawiam , co będzie z dziećmi, które urodziły się parę lat temu? Czy oni będą wychowani przez internet, komputer, gry ? Czy będzie im się chciało wychodzić na trzepak, skoro z kolegą można pogadać na czacie albo spotkać się w wirtualnej rzeczywistości. Ciekawe co byłoby gdybym urodziła się teraz, i młode lata spędziła w dobie komputerów.Czy również wszystkie wolne chwile spędzałabym na kompie, czy wolałabym spotkać się kimś na podwórku ? Trudne pytanie…

„Jestem zbyt słaba, by ogarnąć rzeczywistość I pędzę gdzieś jak wariat,
uważając, gdy jest ślisko Świat z trzepaka został w szafce na zdjęciach
Ale wciąż pielęgnuję w sobie trochę tego dziecka Świat to wielki znak zapytania
Ja nie chcę odpowiedzi, wolę się czasem zastanawiać”
Taaak, słowa doskonale odzwierciedlające i podsumowujące mój wpis. Chcę być dzieckiem bo wiem, że dzieciństwo, które niestety w moim przypadku niebłagalnie się kończy, trwało wiecznie. Ale czy nie można być trochę dzieckiem całe życie ? ;)

Na osłodę parę demotywatorów. Bo fajnie jest znaleźć w necie coś, co doskonale odzwierciedla twój stan :P