S jak SINGIEL czyli cała prawda o byciu samotnym

„Singel – oznacza osobę żyjącą w pojedynkę z własnego świadomego wyboru lub z przyczyn losowych. Należy zauważyć, że to określenie dotyczy osoby, której wyborem jest życie bez partnera, a nie osoby, która po prostu jest sama. Singlami mogą być zarówno panny i kawalerowie, jak i osoby rozwiedzione, owdowiałe czy przebywające w separacji, jeśli tylko nie żyją w trwałym związku. Z ekonomicznego punktu widzenia, single stanowią jednoosobowe gospodarstwo domowe. Słowo to, pochodzące z języka angielskiego, pojawiło się pierwotnie w gwarze młodzieżowej, z której przeszło do języka potocznego i analiz socjologicznych. Uważane jest za bardziej neutralne niż określenia budzące pejoratywne skojarzenia jak np. „stara panna” czy „stary kawaler”.”
źródło: Wikipedia.pl

 

Kim jest singiel? Krótka definicja z encyklopedii potrafi wszystko wyjaśnić tak, aby każdy zrozumiał. Tak jest napisane, a jak jest w praktyce? Bycie w grupie singlów dzieli się na dwie strony: bycie singlem z konieczności i bycie singlem z wyboru. Przynależność do tej pierwszej grupy na ogół splatane jest z wydarzeniami losowymi, na które często nie mamy wpływu. Tak dzieje się, gdy odchodzi osoba, którą kochamy i która jest dla nas ważna. Zostawia nas samych, często boleśnie raniąc. A my nie mamy na to wpływu. Powodów rozstania może być wiele. Ale to się nie liczy. Liczy się to, że tej osoby już dla nas nie ma. Z „nas”, zostaje „ja”. Sam/a. A potem jest już tylko gorzej. Rekonwalescencja. Na początku o tym nie myślisz, bo po prostu nie jesteś w stanie.Łzy, płacz, załamanie. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wychodzisz na prostą i postanawiasz sobie poprawę. Chcesz pokazać tej osobie, ze jesteś coś warta. Chcesz się odegrać. I wtedy..
Drugą grupą jest bycie singlem z wyboru. Grupa bardzo szeroka w swoim rozumowani. Bycie takim singlem wiążę się z wieloma sytuacjami. Jestem singlem z wyboru, bo tak mi lepiej. Bo nie jestem w stanie wytrzymać w związku. Bo nie chce tracić swojej wolności. Bo chce skakać z kwiatka na kwiatek. Bo życie jest jedno. Bo przeżyłem/am nieszczęśliwą miłość i wolę odczekać…

Hmm.. na krótką chwilę bycie singlem z wyboru jest dosyć fajne i ciekawe. Powiedzmy, jest ktoś po rozstaniu i chce się wyleczyć. Wtedy przebiera w partnerach bo tak mu wygodniej. Jest wolny więc wolno mu dużo rzeczy. Nikt go nie kontroluje a co najważniejsze – nic nikomu nie obiecuje. Czysta przyjemność. Nie chce się zakochać, bo już kiedyś to przeżył. A że się rozczarował, nie chce przeżywać tego kolejny raz. I na krótszą metę mu się to podoba.  I jest naprawdę ciekawie pod jednym warunkiem: że w jego życiu są osoby, do których (przytoczę teraz wyrażenie występujące w teraźniejszym slangu młodzieżowym, oznaczające: flirtowanie, pokazanie drugiej osobie swojego zainteresowania) może „pozarywać”, i które są nim zainteresowane. Bo tylko wtedy bycie takim singlem ma jakiś sens.
A co jeśli nie ma takich osób i człowiek przez jakiś czas jest samotny ? Wtedy przychodzi do głowy myśl, że może jednak takie życie nie jest całkiem fajne jakim się wydaje. Bo jestem sam/a. Nie ma kogoś, kto zwraca na mnie uwagę. I wtedy przychodzi lekkie załamanie. Potęgują go widoki zakochanych par na ulicy, miziające się pary na ulicy lub w parku. I to pytanie w głowie: „Dlaczego ja tak nie mam?”. Bo też chciałoby się do kogoś przytulić, pocałować, porozmawiać, pobyć w towarzystwie tego kogoś. Ale jedyne co nam pozostaje to bycie samemu. I wtedy przychodzi myśl, że samotność wcale nie jest taka dobra.

 

„Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.”
ksiądz Jan Twardowski

Samotność nie jest dla ludzi. Na pewno jest jakimś nieodłącznym elementem ludzkiego życia, ale nie na stałe. Człowiek nie da rady być sam. Nie poradzi sobie. Chociaż życie singla może i ma swoje uroki i zalety, na każdego przyjdzie moment. Każdy chciałby być kochany, szanowany i każdy chciałby być dla kogoś najważniejszy. Mimo wszystko. Świat na tym polega, abyśmy spotkali tego kogoś pewnego dnia. I nieważne czy jest się zwykłym nastolatkiem, czy dorosłą osobą. Każdy jest stworzony do kochania. I każdy tego pragnie.
Więc takie typowe załamanie singla jest normalne, nie ma się czym przejmować. Każdy pragnie uczucia i emocji związanych ze zdobywaniem drugiej osoby. Nawet ten, kto kiedyś tam przeżył jakieś rozczarowanie. Czas podobno leczy rany. Podobno. Bo to nie jest prawda. Ale czas ma w sobie coś, co sprawia że mimo wszystko umiemy normalnie funkcjonować.I z czasem umiemy pokochać inną osobę,  „zapomnieć” o tej, która do tej pory byłą w naszym życiu. Chociaż zawsze będzie, ta nowa też będzie zawsze w naszym życiu. Na pewno ją znajdziemy. To normalny proces, to całe szukanie.A gdy znajdziemy tą osobę, przestaniemy być singlami. Nie będę „ja”, znów będziemy „my”…

A jak jest naprawdę ? W dzisiejszych czasach singielstwo jest w modzie. Ludzie wybierają bycie samemu,bo tak jest łatwiej. Często ma to związek z karierą i chęcią bycia wolnym człowiekiem. Dlaczego jestem singlem ? „Bo tak jest lepiej”. Ludzie nie chcą się angażować, bo świat kreuje ludzi na typowych lekkoduchów i wolnych ludzi. Związki kończą się szybciej niż się zaczęły, więc po co w ogóle ryzykować ? Jeśli chce, mogę robić wszystko bez zobowiązań. To w zupełności wystarcza. Ckliwe komedie romantyczne są tylko na ekranie telewizora lub w książkach. No właśnie ! To po co ludzie tak chętnie do nich sięgają ? Bo tak jest wszystko idealne, a w prawdziwym życiu tak nigdy nie jest. Happy Endy zdarzają się niezwykle rzadko, jeśli w ogóle są..

Samotność nie jest dla ludzi. Przeznaczeniem człowieka jest bycie z drugim człowiekiem.