F jak facet, i coś o samotności..

Ostatnio coraz częściej stwierdzam, że doskwiera mi samotność. To uczucie pustki i osamotnienia. To prze te wszystkie zakochane pary w pobliżu. Potęgują one moje poczucie samotności. Co tu dużo mówić- sama bym tak chciała. Ale jakoś tak nigdy mnie to nie spotyka. Nie potrafię zatrzymać koło siebie ludzi. Nie mam nikogo, z kim mogłabym spędzić czas, do kogo mogłabym uciec, gdybym miała dość wszystkiego. Kto by mnie wysłuchał i powiedział parę miłych słów. Kto by mnie przytulił, pocałował. Kto dobrowolnie by do mnie zadzwonił, zaproponował spotkanie. Ale przede wszystkim dla kogo byłabym całym światem, kto pragnąłby mnie ale przed wszystkim – tak po prostu kochał..

Jestem zdesperowana. Niby wszystkim mówię, ze pasuje mi tytuł ”szlacheckiego singla”, ale to tylko przykrywka. Przykrywka do tego, że kompletnie nie radzę sobie z facetami. Niby to zdarza mi się „zarywać” do kogoś (o ile cokolwiek z mojej strony można nazwać podrywaniem” ale to raczej nie wypala. W moim otoczeniu jest dużo fajnych facetów, ale raczej nikt mi nie odpowiada. Nie, nie szukam ideału, ale jakoś tak nie mogę znaleźć „tego” faceta. Oczywiście jest jeden człowiek, pan J,osobą, do której mogę lgnąć mimo wszystkiego, ale to raczej miłość platoniczna i typowe przyzwyczajenie. Bo tak naprawdę nie dalibyśmy rady być naprawdę razem bo jesteśmy całkowicie różni.Ale to nie znaczy, że nie moglibyśmy spędzić czasu jak typowa para. Ale to raczej tylko marzenie, bo pan J. to typowy zdobywca.

Jakiego faceta poszukuje ? Moje wyobrażenie ideału z wiekiem się zmieniło. Przedtem mój książę z bajki rysował się tak: wysoki, przystojny, wysportowany, czarne dłuższe włosy i brązowe oczy. Potem zmieniło się na wysokiego,wysportowanego o brązowych, dłuższych włosach. Potem loczki. Uwielbiam loczki. Ale to dlatego, że pan M. miał mega słodkie loczki. I do tego dołeczki w policzkach.Mmmm.. cudo. Ogólnie pan M. był najprzystojniejszym chłopakiem z jakim miałam do czynienia. Ale, niestety to już przeszłość. Teraz mogę go jedyne podziwiać z daleka.
Naprawdę nie szukam ideału. Nie ważne czy dres ( a dookoła pełno), skejt czy elegancik. Po prostu musi mieć „to coś”. I musi mnie zaczarować. Musi mieć to coś, co ja będę tylko w stanie odkryć. No dobra, musi być wysoki. Przynajmniej wyższy ode mnie. No i fajnie by było, gdyby miał takie dłuższe włosy. Nie długie, tylko dłuższe. Takie w sam raz ;D

Ale marzenia, marzeniami. I tak znając moje szczęście i fakt, że ostatnio stłukłam wielkie lusterko co skutkuje siedmioma latami nieszczęścia (w moim przypadku będzie na odwrót :D) na pewno nie spotkam nikogo, kto byłby w sam raz. Chociaż czasem zadaje sobie pytanie, patrząc na te wszystkie „związki” dookoła, po co mi to potrzebne ? Jako typowy szlachecki singiel nie wiem, czy chcę zostać tak naprawdę usidlona. ostatnio byłam i skończyło się za szybko i zbyt boleśnie.A tak będąc samemu, można skakać z kwiatka na kwiatek. Pewna pani, którą znam, powiedziała kiedyś, że trzeba mieć dużo facetów, żeby potem wiedzieć, jaki ma być ten jedyny. Wiec może to jest lekarstwo i sposób, aby ciekawie spędzić te najpiękniejsze lata ? Nie angażować się i starać wykorzystywać wszystkie okazje dookoła. No dobra, może nie wszystkie. Znam ludzi, którzy tak właśnie robią a ich życie jest ciekawe. Flirtują ze wszystkimi dookoła i nie chcą stałego związku. Na przykład: pan J. Typowy lekkoduch, zero angażowania się, urok osobisty i wszystkie dziewczyny dookoła niego są jego. On nie musi się starać, Wszyscy lgną do niego mimowolnie. No, ale trzeba mieć ten urok osobisty. A co do mnie, to chyba jeszcze mi sporo brakuje ?
Ale naprawdę ostatnio coraz boleśniej odczuwam brak zainteresowania płcią przeciwną. Jestem zdesperowana, tak trochę. Fajnie by było mieć kogoś przytulić i pocałować <3 Ale najlepiej jest, gdy widzisz, że druga osoba jest tobą zainteresowana. Gdy widzisz, że się stara. Gdy widzisz jej zazdrość. Gdy widzisz, że jesteś dla niej numerem jeden.

Morał z tego krótki i prosty: potrzeba mi faceta. Nie ważne czy na stałe czy nie, ważne żeby był. Ktoś musi odbudować moją wiarę w siebie. A facet na pewno by mi pomógł..
Więc może znajdzie się jakiś człowiek, który okazałby mi swoje zainteresowanie i którym ja byłabym zainteresowana ? ;)