So can we do it all over again ?

To nie tak, że za Nim tęsknię. Nie, to nie to. To raczej hmm.. wspomnienia. Tak, to wspomnienia trzymają mnie przy tym człowieku. I fakt, że to wszystko działo się rok temu. Dokładnie rok temu, z początkiem wiosny rodziło się to uczucie. Piękne czasy były. Na samo wspomnienie łza kręci się w oku. Ale STOP, już sobie raz powiedziałam, że żadnych łez przez niego. Łzy już były, zachorowanie już było. Wszystko już było. Ale co się będę okłamywać – znów chciałabym tak po prostu do niego podejść i go pocałować . Dotknąć jego ust, zatopić w pocałunku, chwycić go za ręce. Spojrzeć w jego ciemne oczy, zobaczyć uśmiech i te przeurocze dołeczki na twarzy. Dotknąć jego włosów, poczuć jego zapach..
Marzenia marzeniami. Wiem, że to co było już już wróci i nigdy nie będziemy razem. Ten rozdział się skończył, uczucie wygasło, my się zmieniliśmy. To skomplikowane. Już nigdy nie będzie tak jak było. I żadne z nas nie będzie starało się do tego wrócić. Nasza znajomość została zakończona wraz ze słowem „koniec”.

Więc czas zacząć kontynuować ten rozdział, który się zaczęło.. Nowy rozdział.



Pan J.

Zdecydowanie za często myślę o panu J. To znaczy ostatnio o nim myślę. Ale nie że myślę-myśle, tylko po prostu myślę. Przed snem lub w momentach, kiedy mam ochotę odciąć się od rzeczywistości. Po prostu. Bez zobowiązań. Tylko dlatego, żeby mieć się kimś spotykać w mojej głowie. Bo nie mam o kim myśleć . Powinnam o tej Ostatniej Osobie, ale jakoś nie mogę. Nie udaje mi się. Albo po prostu nie chce.. Nie, na pewno nie mogę. Chyba jeszcze nie przetrawiłam tego wszystkiego w ten sposób, by móc o nim myśleć i wspominać. Ale znając życie, to już niedługo się stanie. Ale na pewno nie na razie, bo po prostu kiedy myślę o Tym Człowieku mam ochotę coś rozwalić. Totalne wkurzenie ! Po prostu denerwuje mnie ten człowiek. Oczywiście nie spotykam się z nim zbyt często, ale kiedy ma się wspólnych znajomych takie spotkania są nieuniknione..
A wracając do pana J. Od jakiegoś czasu o nim myślę. Ale to tylko dlatego, że po prostu mi pomógł. Wiem, że to dziwne, że były chłopak może komuś pomóc, ale w tym przypadku mi pomógł. Gdy przyszły dni załamania i totalnego rozbicia, to on był osobą która neutralnie ze mną pogadała, wysłuchała i ponadto coś zaoferowała. Zaoferowała dużo. A właściwie parę chwil, zainteresowania i pokazania mi, że jestem fajną dziewczyna. Taaak, brzmi dziwnie ale naprawdę było hmm… miło. Do tego stopnia, że w tych najgorszych dniach nie myślałam o tym, co się stało tylko o panu J. W zasadzie o naszych spotkaniach.
Ale to co dobre zawsze się kończy. A że to był pan J. to oczywiście skończyło się bardzo szybko. Ale dziękuje, naprawdę. Przynajmniej mam co wspominać. I mogłabym to powtórzyć. Tak bez zabowiązań. Bo mówiąc o panu J. nie warto mówić o zobowiązaniach. Bo to jest człowiek bez zobowiązań. Totalna wolność, żadnych obowiązków, problemów. I za to go lubię. Za to, że pod każdym względem jest neutralny. Ze nic do nikogo nie ma. I że jak na swoich byłych umiemy ze sobą tak normalnie rozmawiać. I że jesteśmy tak po prostu kolegami. Bez problemów. i tylko kolegami, bo temat hmm… miłości mamy już przerobiony. To znaczy ja mam. Oczywiście nie twierdze, że to co było mogłoby nie wrócić, bo ponoć wspomnienia wracają,ale nie teraz. Bo lepiej żebym co do pana J. się nie angażowała. Tak będzie lepiej dla mnie. Bo znam go i wiem jaki jest. A na razie wole sobie oszczędzić wszelakich spraw damsko-męskich. Wolę być szlacheckim singlem.
A co do myślenia o panu J ? Będę o nim czasem myśleć. Kiedy do głowy będą przychodzić jakieś głupie fazki, lub będę chciała sobie poprawić humor. Tak po prostu. Będę przenosić się w świat, który nigdy nie będzie taki w realu.
!

C jak CZEKANIE

Czekanie. Jedna z najistotniejszych rzeczy naszego istnienia. Bo wszystko jest uwarunkowane czekaniem na coś. Wyczekujemy weekendu, wakacji, lata, wiosny, spotkania z ukochana osoba, miłości, szczęścia.. Pragniemy, aby czas zleciał do ”tej chwili” jak najprędzej. Ale co potem ? Potem następuje „ta chwila”. I chociaż umiemy się z niej cieszyć, i choćby wyciskamy z niej jak najwięcej i tak ona mija. I to zawsze za szybko. Ale cóż, life is brutal i nie można nic z tym zrobić. Co więc pozostaje?

Bo to samo czekanie sprawia, że ta wyjątkowa chwila jest wyjątkowa. Ta tęsknota za tą chwilą prowadzi nas do celu. I chociaż czekamy zazwyczaj na błahe sprawy, takie jak choćby święta, to one przychodzą w końcu i w mgnieniu oka mijają.
Bo to właśnie czekanie jest tą najsłodszą chwilą. Czekając i tęskniąc, uświadamiamy sobie ogrom tej tęsknoty za czymś. Dlatego starajmy się, aby ta długo wyczekiwana chwila, naprawdę była wyjątkowa, abyśmy nie musieli później żałować tego, że czekaliśmy. Bo to zazwyczaj właśnie „te chwile” są najważniejsze w życiu, i to właśnie je zachowujemy w pamięci, a czekanie zazwyczaj upływa na takich samych dniach, które się zlewają.

Bo to właśnie „te chwile” napiętnowane czekaniem, zapisujemy w sercu jako wspomnienia…

 

 

Rok 2011, podsumowanie i o życiu

I skończył się pewien rozdział w moim życiu. Skończył się rok 2011, który zasługuje na miano dosyć dobrego. Bo zdarzyło się wiele sytuacji, które były dobre. Ale w szczególności śmiało go mogę nazwać rokiem „numeru jeden”. Czemu ?  To oczywiste, było wiele pierwszeństw. Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwsze rozczarowanie, pierwsza poważna impreza, pierwsze piwo z kolegami, pierwsza „faza” po alkoholu, pierwszy papieros, pierwsze uczucie zazdrości.. Same pierwszeństwa, wiele sytuacji miało miejsce pierwszy raz w moim życiu.
Podsumowując, nie żałuje niczego. No dobra, żałuje ale cieszę się że mogłam doświadczyć wiele nowych rzeczy. Naprawdę. Może to głupie z mojej strony ale ostatnio mam poczucie, że wszystko „nowe” wprowadza mnie w te całe dorastanie – to opisywane w gazetach, książkach,filmach. Gdyby ktoś jakiś rok temu powiedział mi, co przeżyje do tej pory nie uwierzyłabym za żadne skarby, nie byłoby o tym mowy. A teraz ? Teraz nareszcie to rozumiem.
Jest parę rzeczy, które mogłam zrobić inaczej. Ale na tym polega życie, że nie da się cofnąć czasu. A szkoda. Wtedy parę sytuacji bym zmieniła i byłoby inaczej. A może nie ?  Bo z jednej strony szkoda mi tych rzeczy, które wiem, że mogłam zrobić inaczej, ale nie miałam odwagi. Z drugiej jakoś podświadomie cieszę się, że coś nareszcie udało mi się przeżyć. Doświadczyłam wielu nowych uczuć, z którymi nigdy przedtem nie miałam do czynienia, i których nie znałam. Tak, wiem to pewnie sygnał tego, że się starzeje. I od jakiegoś czasu podchodzę do życia w ten sposób, że staram się zbierać wspomnienia i doświadczenia. I dosyć dziwne, ale cieszę się z każdej minuty spędzonej na zabawie i w dobrym towarzystwie. Bo wiem, że za niedługo tak nie będzie, że coraz bardziej moje dzieciństwo mi umyka. Staram się nie myśleć o tym, co będzie za rok czy za dwa. Po prosu wyrzucam ten temat z mojej głowy, choć często mi się to nasuwa.

Jak zamierzam przeżyć rok 2012 ? Przede wszystkim i mogę to nazwać moim noworocznych postanowieniem: muszę się świetnie bawić, muszę przeżyć wszystko to czego nigdy nie robiłam. I nie chodzi tu o  to że ma być niby ten cały koniec świata i trzeba zrobić wszystko teraz bo w to nie wierze i końca świata nie będzie. Po prostu zawsze byłam tą osobą na „nie” i  zawsze robiłam to co inni chcieli. A teraz postanawiam to zmienić. Mam się świetnie bawić i tyle ! Muszę być odważniejsza i wierzyć w siebie bo wiem że warto. I przeżyć coś nowego, wszystko to co bym chciała. I powiem, że sylwester zaczęłam z wielką pompą i nie miałabym nic przeciwko, aby taki był cały rok :P
Bo ten rok zaczął się dla mnie sporą niespodzianką i mam nadzieję, że życie będzie mieć tych zajebistych niespodzianek jeszcze więcej.
Bo życie jest jedną wielką niespodzianką. Ono nie kieruje się tym co było, ono piszę nowe, całkiem nowe scenariusze. Nie zwraca uwagi na naszą przeszłość, kreuje ją na nowo. I na pewno ma dla wszystkich w zanadrzu wiele niespodzianek, tylko trzeba umieć je docenić. Bo życie trzeba docenić, aby przyniosło nam coś nowego. I ono spełni nasze marzenia, jeśli tylko się postaramy.
A więc: spełnienia marzeń  !

D jak DZIECIŃSTWO, czyli o najwspanialszym okresie z życiu

Chcę być dzieckiem. Znowu. Nie chcę być dorosła. Dooobra, jest parę powodów, dla których ta całą dorosłość jest „fajna”. Ale jest fajna tylko na chwile, na moment.
Chciałabym być znów dzieckiem, takim beztroskim. Chciałabym powrócić do czasów, kiedy spotykając się z przyjaciółmi czas upływał na zabawie, a największym naszym problemem była nuda i pytanie: „W co się teraz bawimy? ” Do tych czasów, kiedy przychodziliśmy do tomu z pocharowanymi nogami, a wymówką, że byliśmy dłużej było że inni też byli (no dobra, to ostatnie to do dzisiaj ;)). Do tych czasów, gdy bawiliśmy się w podchody na całej wsi, lalkami, bawiliśmy się w „policje” na rowerach, w dom, w szkołę, chodziliśmy po drzewach, bawiliśmy się w berka, w kolory, w bieganego. Budowaliśmy bazy w przeróżnych miejscach….A potem, zmęczeni o już dosyć późnej porze, czyli koło 20 siadaliśmy na naszym ukochanym podjeździe…
Teraz też jest fajnie. I paczka jest ta sama. Ale problemy już inne. Całkiem,hmmm.. może nie dorosłe, ale nastoletnie. Bo teraz czas upływa nam na siedzeniu w jednym miejscu, śmianiu się, paleniu papierosów i piciu piwa. To jest nasza codzienność. a problemy całkowicie odmienne od tych dziecinnych. No, ale to normalne, bo my się zmieniamy, przeżywamy problemy życiowe, miłosne. I niby wszystko jest ok, ale zawsze nachodzi refleksja nad dzieciństwem.

Jakie było moje dzieciństwo? Zajebiste, tak mogę je określić. Bo mieszkałam w mieście a moje życie towarzyskie odbywało się we wszystkie weekendy i dni wolne od szkoły. Ale to właśnie tam poznałam ludzi, których pokochałam. Na hasło” dzieciństwo”, przywołuje wieeele wspaniałych wspomnień, związanych z nimi. I zapach letniego wieczora, zabawy w piasku, długie wycieczki na rowerach, gotowość bojowa na sygnał syreny strażackiej.. I nasze przypały, które o dziwo zawsze uchodziły nam na sucho. I było zajebiście i my byliśmy zajebiści.
A potem przyszedł wiek. Wiek, który ma ogromną moc. I nadal się spotykaliśmy, ale coraz częściej dochodziły kłótnie i fochy.. Ale co poradzić. Zmieniały się nasze charaktery i zmieniało się nasze towarzystwo. Każdy z wiekiem pragnął czegoś innego, jak każdy nastolatek. Nasze rozmowy nabrały innych znaczeń, rodziły się pierwsze romanse w paczce, pierwsze pocałunki.. I brniemy dalej.

Nie chce być dorosła. To dobre na chwile, ale nie na zawsze. Bo wiem, że ze mną będzie kiepsko w tym dorosłym życiu. Nie wyobrażam sobie siebie za jakieś dziesięć lat. Nie mam pojęcia co będę robić, jaka będę. I co będzie z tymi, którzy są dla nas ważni ? Czy nadal będziemy się z nimi spotykać, czy po prostu będą to spotkania raz na rok przy grillu, z dziećmi ? Ja nie chce, naprawdę nie chcę ! ! !
I naprawdę z całego serca żałuje, że kiedykolwiek kiedyś jak byłam mała pomyślałam, że chciałabym być dorosła. To znaczy, ja chyba nigdy tak na serio o tym nie myślała. Może to były takie chwilowe tylko fascynacje, ale zawsze wszystko mijało. I wiem, że jestem trochę infantylna, ale nie jest mi z tym źle. Żyje w świecie marzeń, ale to mi w zupełności nie przeszkadza. I chciałabym być znów dzieckiem, i na pewno wiele ludzi też. Bo na pewno każdy z nas chciał być kiedyś dorosły albo udawał dorosłego.. Pierwszy papieros z kumplami, pierwsze piwo, pierwsza miłość, pierwsze rozczarowanie. To dzieciństwo jest i zawsze powinno być na pierwszym miejscu, bo wspaniałe dzieciństwo daje nam często wspaniałego powera na dalsze życie.
Moje dzieciństwo było zajebiste, po spędzone na polu. A tak się momentami zastanawiam , co będzie z dziećmi, które urodziły się parę lat temu? Czy oni będą wychowani przez internet, komputer, gry ? Czy będzie im się chciało wychodzić na trzepak, skoro z kolegą można pogadać na czacie albo spotkać się w wirtualnej rzeczywistości. Ciekawe co byłoby gdybym urodziła się teraz, i młode lata spędziła w dobie komputerów.Czy również wszystkie wolne chwile spędzałabym na kompie, czy wolałabym spotkać się kimś na podwórku ? Trudne pytanie…

„Jestem zbyt słaba, by ogarnąć rzeczywistość I pędzę gdzieś jak wariat,
uważając, gdy jest ślisko Świat z trzepaka został w szafce na zdjęciach
Ale wciąż pielęgnuję w sobie trochę tego dziecka Świat to wielki znak zapytania
Ja nie chcę odpowiedzi, wolę się czasem zastanawiać”
Taaak, słowa doskonale odzwierciedlające i podsumowujące mój wpis. Chcę być dzieckiem bo wiem, że dzieciństwo, które niestety w moim przypadku niebłagalnie się kończy, trwało wiecznie. Ale czy nie można być trochę dzieckiem całe życie ? ;)

Na osłodę parę demotywatorów. Bo fajnie jest znaleźć w necie coś, co doskonale odzwierciedla twój stan :P